|
|
wtorek, 23 luty 2010, 15:18
ZABIŁAM....
|
wczoraj dokonałam swojej pierwszej w życiu zbrodni i niech mnie pod sąd teraz wezmą zrobiłam to z pełną świadomością więc na zadne złagodzenie kary liczyć nie mogę... nocą o godzinie 21 wykonałam wyrok na karpiu tłuczkiem do mięsa potem wielkim kuchennym nożem niczym rzeźnik go wypatroszyłam dopiero w czasie popełniania owego czynu ruszyło mnie sumienie a tak naprawdę to od samego początku ryczałam jak wół Mój cudowny małzonek przyniósł tego nieszczęśnika do domu wrzucił go do łazienki a potem spokojnym głosem (jakby robił to co dzień) wydał na niego wyrok << jutro na kolację>> a potem zlecil morderstwo mnie niczego nie spodziewającej się tak na prawdę na początku myślałam że to żart ale nie ja byłam wyznaczona do tego czy mi sie to podobało czy nie poczłapałam do łazienki spojrzałam w ślipska tej rybki i buch ją tłuczkiem co by mieć chociaż to z głowy niestety morderczyni ze mnie żadna i zamiast ją zabić tylko ją ogłuszyłam miałam w sumie zamknięte oczy jak ja waliłam w łeb i jest prawdopodobne ze nie trafilam gdzie miałam przekonałam sie o tym dopiero podczas obcinania jej częsci ciała zwanych też w slangu rybnym płetewkami to musiałam delikwenta buchnąć w łeb jeszcze z trzy razy tym razem już nie na oślep a potem dokonałam reszty z mojego zamachu włącznie z posprzątaniem po sobie by zakryć ślady i tak to stałam się morderczynią strach pomyśleć że w tym domu jeszcze taki wyrok który zlecony mi będzie zapadnie....
|
|
ZASZUMIAłO :*:
1
|
|
piątek, 19 luty 2010, 15:10
trochę z tremą...
|
Długo mnie tu nie było może dlatego ze składałam swoje życie na nowo kawałek po kawałku jak puzzle w całość aby obrazek znów jakoś wyglądał choć trochę ładnie ale brakuje jeszcze mi pary skraweczków choć i tak to nic w porównaniu z tym co było moje życie posypało się jak domek z kart Mariusz odszedł była inna kobieta z dziećmi ważniejsza dla niego były łzy złość ból krzyki i puste miejsce obok mnie byłam sama z cierpieniem ale nadszedł moment postawienia życia na nogi i podjęcia konkretnych decyzji postanowiłam wybaczyć spróbowaliśmy jeszcze raz wyprowadziłam się Mariusz znalazł piękny dom dla nas nad brzegiem zalewu z dużym ogrodem i…. cieszę się ze tak to wyszło jestem szczęśliwa bo czemu i nie mam to czego chciałam nareszcie Mariusz jest taki jak kiedyś stara się i mu to wychodzi mój synek dorasta ja pracuję a teraz zaczynamy myśleć o kolejnym maluchu muszę się tu z powrotem zadomowić a więc WITAJCIE o to nowa ja
|
|
ZASZUMIAłO :*:
1
|
|
czwartek, 12 marzec 2009, 19:37
pomędrywanie :)
|
Ile czasu potrzeba człowiekowi aby zrozumiał czym jest dla niego szczęście???... bo czy trzeba całymi dniami głaskać się po włosach trzymać za ręce przytulać i otaczać pieknymi słowami żeby powiedzieć jestem szczęśliwa (zresztą kto ma teraz na to czas) raczej kojarzy mi się to z wyrażaniem swoich namiętności na za 30 min przed osiągnięciem orgazmu (z którym nota bene też ostatnio u mnie krucho- ale to innym razem) i podkreślam że wcale nie jestem jakaś aseksualna ostatnie miesiące są w moim małżeństwie i chyba całym życiu jednymi z trudniejszych czasem patrze na Mariusza i myślę <<niech cię pierun jebnie jak z domu wyjdziesz a niech ci szlag trafi twoich kolegów a niech ja się dowiem że z jakąś pannicą się na boku spotykasz po nocy to ci bucu jajca obetne>> ale w głębi serca marzę żeby było jak kiedyś, wiecie ta nasza miłość to troche popapranie patologiczne mało kto nas już rozumie i tylko Magdojka jeszcze cierpliwie jako tako słucha choć pewna jestem że w dupsko by mnie nie raz kopła... :).... w ostatnim czasie zaczeliśmy coś odbudowywać ale jak już się zaczyna udawać to jebut i znów kicha i znów na siebie tylko patrzymy albo się nam tylko wydaje że patrzymy jeszcze na końcu roku byłam zdeterminowana by to wszystko chlusnać i dać sobie spokój życ z kimś kto jest prostszy w ułożeniu ale nie potrafiłam się tego utrzymać jak sobie tak pomyślałam że się poddam a za pare lat będe tego żałować to żal mnie ścisł za serce bo ja się tak łatwo przecież nie poddaję... i żyję znów z nadzieją że przyjdzie taki czas że kiedyś usiądziemy z kubkiem gorącej czekolady na werandzie naszego domu (w ostateczności werandzie domku na naszej działeczce) jako dwójka staruszków która się do siebie uśmiecha...
Całuje... :*
|
|
ZASZUMIAłO :*:
14
|
|
środa, 25 luty 2009, 22:33
z dziadkiem / with my grandfather
|
Spiłam z dziadkiem całą domową kolekcję wina takie te miesiące były że tylko pić się chciało przepraszam źle to nazwałam spijać się chciało słodycz którą do butelek letniego smaku przelaliśmy.... butelki puste teraz stoją i wyrzuty sumienia u mnie powodują gołe są takie bez etykiet nazw i rocznika.... może im cos teraz nalepić??? coś typu...: <<maniaczka wina wytrąbiła mnie w roku 2008/2009>> ...chodzę w puchowych psiakach co mi stópki grzeją i nie wiem co z sobą zrobić strasznie pusto dziś w domu mały śpi Mariusza nie ma a dziadkowie jeszcze nie dawno chęcią do rozmów się nie palili teraz już śpią pewnie ... i dlatego też bazgram tu bo to mój drugi wyrzut sumienia zaraz po winie... wiele się nie zmieniło przetrwaliśmy rocznicę ślubu i małego 3 urodzinki w Nowy Rok jako tako weszliśmy może to moje życie to nie bajka, nie jest scenariuszem napisanym płynną reką scenarzysty w którym umieścił nas jako głównych bohaterów z życiem wypełnionym słodyczą ale jest prawdziwie są miejsca na kłótnie foszki uśmiech i łzy szczęścia na naiwoność, wiarę w lepsze jutro i zwatpienie jak długo jeszcze można???... takie moje życie proste walczące z codziennością .... i tym dziś kończę bo strach mnie obchodzi przed tym co by sie tu mogło jeszcze znaleźć...
I drank the entire home collection of the wine with the grandfather so the ones months of only drinks the sie wanted and bottles are standing now empty and I have a guilty conscience by them for them something can now paste on are so bare in the style the maniac of the wine drank something for me in 2008 / 20009 :)
|
|
ZASZUMIAłO :*:
7
|
|
środa, 10 grudzień 2008, 19:40
i wykrakałam.../and I prophesied...
|
Znów szala przechyliła się na złe, za dużo słów za dużo złych słów jak zawsze ”to ja” zaczęłam ze on zły że kłamie że nie kocha jak trzeba a szef zawsze ważniejszy że czas to dla niego jest zawsze że kasy za mało a tyra dla niego jak wół w odwecie usłyszałam parę „bardzo miłych” zdań i chlast drzwiami od łazienki Kacper zabawkami rzuca a mnie po policzkach łzy płyną i skończyło się rumakowanie i sielskie popołudnie- myślę i zaraz słyszę od M. i czego znów ryczysz ??? - nie ryczę tylko oczy mi się pocą- mrukłam pod nosem a co będzie wiedział że chce go płaczem zatrzymać proponowałam jeszcze raz chlust drzwiami zrobić a niech każdy słyszy ja jeszcze poprawie żeby przypadkiem tych z parteru nic nie ominęło zła jestem wściekła w sumie na siebie też bo trzeba było dziób trzymać to by chociaż mały się tata nacieszył na dodatek za dwa tygodnie Święta a u mnie brud przewodzi okrążył z każdych stron i w niewole wsadził a może ma któś jakiegoś fachmajstra krasnala pożyczyć co by mietełką po kręgosłupie żgał(???) oby Święta były inne niż ostatnie dni takie wrażeniowe ale mniej ekstremalne
Całusy kochane :*
Then again the scale pan tilted for bad, for many words of too far worse words as ever ” it is I ” I started around he bad is lying that he doesn't love how it is necessary and the boss always more important that time it for it is him is always that safes too little and is working like a Trojan for him in retaliation I heard steam „ very nice ” of sentences and chlasts with door of the bathroom Casper is throwing toys and for me tears are sailing on slaps across the cheek and it ended pastoral afternoon- I think and right away I can hear by the M -and of what then again you are crying??? - I am not crying but eyes for me are sweating I said under the nose and what will be knew that he wished it with crying to stop I proposed one more time whoosh with door to do and let everyone hear I still for improvement if only with case of the ones from the ground floor passed nothing I am bad she essentially to herself also made mad because it was necessary to hold the beak it in order to at least Kacper the Dad enjoyed as well in two weeks of the Holiday but at me dirt is conducting he went around from every sides and he put into captivities and perhaps somebody is supposed to wish some master of the dwarf what after the spine would stab with the broom (???) so that Holidays are different from such dreamlike closing dates but less extreme
loved Kisses: *
|
|
ZASZUMIAłO :*:
18
|